Chcesz przeczytać w skrócie?
Podsumowanie AI
Są produkty outdoorowe, które bardzo łatwo błędnie ocenić. Carinthia Observer Plus Bivi Bag z pewnością jest jednym z nich. Wystarczy spojrzeć na jego nazwę, wagę i cenę, aby odruchowo zamknąć kartę w przeglądarce.
Niby jest to klasyczny bivi bag, niby pokrowiec na śpiwór, niby alternatywa dla namiotu, a jednak żadne z tych określeń nie wyczerpuje tematu.

Pierwsze wrażenie jest takie, że to zdecydowanie bardziej sprzęt dla jednostek specjalnych niż turystyczne schronienie na weekendowe wypady. Observer Plus jest niskoprofilową, jednoosobową konstrukcją stojącą gdzieś pomiędzy klasycznym bivi bagiem, wojskowym stanowiskiem obserwacyjnym a minimalistycznym namiotem dla kogoś, kto bardziej chce zniknąć w terenie, niż urządzać sobie wygodny biesiadny obóz.
To najważniejszy punkt wyjścia, nie jest to produkt dla każdego.

Konstrukcja?
Carinthia Observer Plus to jednoosobowy bivi bag z podniesioną częścią przy głowie. Dzięki dwóm skrzyżowanym pałąkom materiał nie leży bezpośrednio na twarzy, a użytkownik otrzymuje całkiem sporą, przynajmniej jak na tę kategorię schronień przestrzeń nad głową.
Konstrukcję wykonano z trójwarstwowego laminatu GORE-TEX®. Observer ma 240 cm długości, 104 cm szerokości w ramionach i 75 cm przy stopach. Po spakowaniu zajmuje około 35 × 12 cm, a jego katalogowa masa wynosi absurdalne 1750 gramów.
Specyfikacja
Kliknij w trójkąt aby rozwinąć listę
Wymiary
- Wymiary (cm): 240/104/75
- Rozmiar po spakowaniu (cm): 35×12
Tkanina
- 100% PA, Gore-Tex, retencja przepuszczalności pary wodnej [m2 PA/W]:≤5
- Wskaźnik wodoodporności wskazuje na minimum 10000 mm/m2.
- Trzywarstwowy laminat GORE-TEX®
- Tkanina zewnętrzna: 100% PA 6.6
- Membrana: ePTFE based membrane
- Tkanina wewnętrzna: 100% PA 6.6
Waga
- Waga całkowita (g): 1.750 g
- Waga bivi baga (g): 1111
- Waga pokrowca (g): 22
- Waga pałąków (g): 22
Ten ostatni parametr stawia Observera w bardzo konkretnej kategorii wagowej. Jak na bivi bag jest ciężki, właściwie superciężki.
To zdecydowanie dużo, ale zaczyna wyglądać nieco rozsądniej, gdy potraktujemy Observera jako zamykane, niskoprofilowe schronienie czterosezonowe, zaprojektowane z myślą o trudnych warunkach i możliwe do rozłożenia bez drzew, odciągów czy bezpośrednio na sypkim piasku.
Bardzo często zdarza mi się spać właśnie na plaży, gdzie potrzebuję konstrukcji samonośnej, a jednocześnie nie chcę rzucać się w oczy. W takich warunkach Observer sprawdza się wyśmienicie, lepiej niż North Face Assault poniżej:)

Nie kupuje się go po to, żeby wygrać tabelkę z ultralekkimi namiotami. Kupuje się go wtedy, gdy liczą się dyskrecja, odporność, niski profil i możliwość spania tam, gdzie klasyczny namiot byłby zbyt widoczny albo zwyczajnie niepraktyczny.
Observer Plus od początku sprawia wrażenie sprzętu użytkowego, stworzonego dla bardzo konkretnej grupy odbiorców. Nie ma w nim lekkości typowej dla współczesnego świata outdooru, w którym każdy element projektuje się pod redukcję gramów, kolory mają być interesujące, przyjemne dla oka, a marketing obiecuje wolność i poranną kawę z widokiem na jezioro.
Tutaj klimat jest zupełnie inny. W Observerze budzisz się z poczuciem, że misja nadal trwa.
Wejdź, zasuń zamek, przeczekaj noc i nie rzucaj się w oczy.
To jedna z największych zalet Observera, ale również jedna z jego największych wad. Jeżeli ktoś potrzebuje przestrzeni, możliwości siedzenia, gotowania w przedsionku i przeciągania się tuż po przebudzeniu, ten model może okazać się jednym wielkim rozczarowaniem.
Jeżeli jednak lubisz mieć poczucie, że Twój obóz prawie nie istnieje, a wyjście do porannej toalety nazywasz opuszczeniem stanowiska, zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

Komfort wewnątrz
Największa różnica pomiędzy Observerem a prostym bivi bagiem polega na ilości miejsca przy głowie. Podniesiona część konstrukcji daje poczucie przestrzeni, którego bardzo mi brakuje w klasycznych workach biwakowych. Nie ma tutaj wrażenia, że materiał dotyka twarzy, a każda kropla kondensacji czy deszczu za chwilę wyląduje na czole.
Będąc szczerym, komfort Observera nie wynika z dużej przestrzeni, ponieważ tej nie ma zbyt wiele. Polega raczej na poczuciu osłony.
Wewnątrz jestem dobrze odcięty od wiatru i deszczu, a dzięki wbudowanej moskitierze, również od owadów na czym szczególnie mi zależy. Mam nad głową trochę miejsca, mogę zdjąć soczewki kontaktowe przed snem, przeczytać kilka stron książki na telefonie albo edytować zdjęcia zrobione w ciągu dnia. W Observerze nic nie ginie. Każda zgubiona rzecz prędzej czy później i tak wbija mi się w plecy.
Nie oznacza to jednak, że jest luksusowo. To nadal bardzo niskie schronienie. W Observerze przede wszystkim się leży. Ściągnięcie bluzy, gdy jest się już wewnątrz, przypomina trening jogi, ale jest możliwe. Różnica polega na tym, że tutaj każda pozycja kończy się wrażeniem, że zaraz zginiesz od uduszenia. Można oczywiście poprawić śpiwór, sięgnąć po drobiazgi i obserwować otoczenie przez obszerny otwór z moskitierą, ale nie jest to miejsce do wygodnego funkcjonowania podczas wielogodzinnej ulewy.
Jeżeli prognoza zapowiada długotrwały deszcz, do kompletu bez dyskusji zabieram mały tarp.
Waga i sens noszenia
1750 gramów to masa, której nie można zignorować. Jest absurdalna. W czasach, gdy jednoosobowe namioty oparte na kijku trekkingowym potrafią ważyć około 500 gramów, Observer Plus nie broni się jako najbardziej racjonalna opcja dla przeciętnego turysty.
Jeżeli ruszasz na długi szlak, liczysz każdy gram i chcesz wygodnie spędzać dni odpoczynku, lekki namiot ważący mniej niż kilogram będzie zwyczajnie lepszym wyborem.
Całe szczęście Observer nie próbuje być takim namiotem.
W moich oczach jego sens zaczyna się tam, gdzie klasyczne schronienie staje się zbyt widoczne, zbyt obozowe albo niepraktyczne. Podczas krótkich wypadów do lasu, w trudnym terenie oraz w sytuacjach, w których zależy mi na niewielkim śladzie i szybkim zwinięciu obozu, taka konstrukcja ma sporo sensu.

A przecież krótkie wypady stanowią 99% moich wyjść.
Najzwyczajniej w świecie to schronienie przypadło mi do gustu. Jeżeli coś się podoba, ma się przecież ochotę z tego korzystać.
To sprzęt dla osób gotowych poświęcić część wygody w zamian za niski profil, dyskrecję i pancerność konstrukcji.
Niewątpliwą zaletą w moim przypadku jest to, że w mieszkaniu bardzo łatwo to wysuszyć, namiot już niekoniecznie. Wilgotną norkę wieszam na szybie prysznica i po kłopocie.
Wentylacja i oddychalność
W przypadku każdego bivi baga kondensacja jest tematem obowiązkowym do omówienia. Nawet najlepszy trójwarstwowy laminat nie eliminuje praw fizyki. Oddychamy, wydzielamy wilgoć, różnica temperatur robi swoje, a niewielka, zamknięta przestrzeń zawsze będzie podatna na gromadzenie pary wodnej.
W przypadku Observera mam jednak wrażenie, że prawa fizyki obchodzą się ze mną wyjątkowo łagodnie.
Wilgoć na powierzchni śpiwora zauważyłem dotychczas w dwóch sytuacjach. Pierwszą była noc, podczas której przez około sześć godzin spałem bez dodatkowego zadaszenia w intensywnym deszczu. Drugą był biwak przy temperaturze poniżej −15°C, gdy wilgoć zamarzała, tworząc delikatne kryształki lodu w okolicach podklejanych szwów.
Moim zdaniem to świetny rezultat.
Carinthia podkreśla zastosowanie technologii GORE-TEX® Gas Permeable. Według producenta laminat przepuszcza nie tylko parę wodną, lecz także tlen i dwutlenek węgla, dzięki czemu schronienie można całkowicie zamknąć podczas trudnych warunków atmosferycznych.
Brzmi to imponująco, ale trzeba podkreślić jedno, świetna oddychalność nie oznacza całkowitego braku kondensacji.
Przy zamknięciu zarówno wejścia głównego, jak i otworu obserwacyjnego za głową, wysokiej wilgotności, mokrym ubraniu czy intensywnej rosie para wodna nadal może pojawić się wewnątrz.
Dotychczas skutecznie ograniczam problem znany mi z innych bivi bagów, pozostawiając zamek za głową otwarty na kilka lub kilkanaście centymetrów.

Co z plecakiem i sprzętem?
To jeden z tematów często pomijanych w recenzjach bivi bagów, a w moim przypadku w dużej mierze decydujących o komforcie.
Observer Plus nie oferuje przedsionka w namiotowym znaczeniu. Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że nie ma tutaj miejsca na plecak, buty i resztę sprzętu.
Nic bardziej mylnego.
Przy 181 cm wzrostu z powodzeniem mieszczę wewnątrz 40-litrowy plecak oraz wszystkie rzeczy, które w nim przyniosłem. Wymaga to jednak dobrej organizacji. Jeżeli ktoś lubi funkcjonować w lesie jak grupa wędrownego cyrku i rozkładać wyposażenie na kilku metrach kwadratowych, może szybko się zirytować.
W Observerze każda rzecz powinna mieć swoje miejsce. Jeden źle odłożony powerbank i przez pół nocy śpisz z nim pod żebrem.
Wchodzenie do środka podczas deszczu
Niskie schronienia mają jedną wspólną cechę, wejście i wyjście podczas deszczu wymagają wprawy, doświadczenia albo tarpa rozłożonego nad bivi bagiem.
W deszczowy wieczór lub poranek, bez dodatkowego zadaszenia, wszystko odbywa się nieco mniej elegancko. Godność najlepiej zostawić przed wejściem.
Nie jest to wada konstrukcyjna, lecz konsekwencja całej filozofii produktu. Niski profil i wynikająca z niego dyskrecja oznaczają kompromisy. Otrzymujemy odporność i niewielką widoczność obozu, ale tracimy część wygody podczas złej pogody.
W praktyce oznacza to jedno, do deszczowego biwaku w Observerze trzeba się przygotować.
Najpierw rozkładam tarp, następnie bivi bag i materac, a dopiero na końcu śpiwór. Buty zabezpieczam w worku, pozostałe rzeczy odkładam na ustalone miejsca. Im mniej improwizacji podczas ulewy, tym lepiej.
Observer Plus kontra tarp, namiot i zwykły bivi bag
W porównaniu z tarpem Observer daje znacznie większe poczucie zamknięcia oraz lepszą ochronę przed owadami, wodą i wiatrem. Tarp jest natomiast bardziej przestronny, lepiej wentylowany i zdecydowanie lżejszy, ale wymaga miejsca, punktów zawieszenia albo kijków.
W porównaniu z lekkim namiotem Observer jest niższy i bardziej dyskretny, ale też znacznie mniej wygodny. Namiot wygrywa przestrzenią, organizacją sprzętu i komfortem podczas złej pogody. Observer odpowiada prostotą rozkładania oraz wyjątkowym, wojskowo-bushcraftowym charakterem, który jest dla mnie bardzo istotny.
W porównaniu ze zwykłym bivi bagiem Observer oferuje znacznie więcej miejsca przy głowie, moskitierę, lepsze poczucie osłony i mniejszą klaustrofobiczność. Jest jednak cięższy, większy po spakowaniu, droższy i mniej minimalistyczny.
Tego schronienia nie warto rozpatrywać wyłącznie w kategoriach „lepsze” lub „gorsze”. Trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czego właściwie oczekujemy od noclegu w terenie.

Dla kogo jest zatem ten bivi bag?
Carinthia Observer Plus ma jedynie sens dla osoby, która chce spać dyskretnie, nocuje w lesie gdzie przepisy są mocno ograniczające, nie oczekuje komfortu namiotu, akceptuje ciasną przestrzeń, ceni odporność na warunki atmosferyczne bardziej niż niską wagę, lubi sprzęt wojskowy i bushcraftowy, a do tego jest gotowa zamknąć oczy, przyłożyć kartę do terminala podczas zakupu i przyznać się partnerce ile to wszystko kosztowało.
Nie ma sensu natomiast dla kogoś kto szuka najlżejszego schronienia na długie szlaki, chce wygodnie siedzieć w środku, zabiera dużo sprzętu, potrzebuje przedsionka, gotuje czy oczekuje namiotowego komfortu.
Największe zalety
Najmocniejszą stroną Observera jest jego charakter. To bardzo konkretny sprzęt, zaprojektowany z myślą o wysokim poziomie ochrony i poczuciu, że po rozłożeniu nie buduje się obozu, lecz raczej znika i wtapia się w otoczenie.

Do tego dochodzą wytrzymała konstrukcja oraz przestrzeń nad głową, która wyraźnie poprawia komfort w porównaniu z prostymi workami biwakowymi.
Największe wady
Największymi wadami są cena i masa. Nie jest to tani produkt ani lekkie schronienie. Wymaga zaakceptowania ciasnoty, nie oferuje przedsionka, nie daje wygody namiotu i nie rozwiązuje całkowicie problemu przechowywania mokrego ekwipunku.
To sprzęt, który może zachwycić właściwą osobę i kompletnie rozczarować kogoś, kto kupi go z myślą o klasycznej turystyce.
W skrócie
Zalety
- Łatwość w suszeniu i utrzymaniu w dobrym stanie
- Niewielka ilość płaskiego terenu potrzebna do rozłożenia
- Samonośna konstrukcja niewymagająca drzew ani odciągów
- Bardzo dobra ochrona przed wiatrem, deszczem i owadami
- Więcej przestrzeni nad głową niż w klasycznym bivi bagu
- Szybkie rozkładanie i zwijanie
- ⊕100 punktów do klimatu obozowania
Wady
- Abstrakcyjna masa i cena
- Bardzo ciasny pokrowiec transportowy
- Niewygodne wejście i wyjście podczas deszczu
- Występuje tylko z prawym zamkiem
- Wyjaśnić partnerce, dlaczego pokrowiec na śpiwór kosztował tyle co dwa namioty.
Ciekawostki
- W polskim wyposażeniu wojskowym funkcjonuje pokrowiec ze stelażem na śpiwór wz. 731/MON o bardzo zbliżonej konstrukcji. Spotykane są między innymi egzemplarze produkowane przez firmę Summit.
Podsumowanie
Carinthia Observer Plus jest jednym z tych produktów, które należy oceniać przez pryzmat indywidualnych potrzeb i przeznaczenia, a nie uniwersalnych oczekiwań.
Jako ultralekka alternatywa dla namiotu nie ma większego sensu. Jako wygodne schronienie na długą podróż również nie będzie pierwszym wyborem.
Jako niskoprofilowe, odporne, jednoosobowe schronienie przeznaczone do dyskretnego biwakowania, obserwacji, bushcraftu i trudnych warunków zaczyna być jednak bardzo przekonujący.
Ten bivi bag nie oferuje romantycznych, marketingowych obrazków znanych ze współczesnego outdooru. Nie obiecuje wielkiej przestrzeni, wygody ani porannego widoku z szeroko otwartego przedsionka.
Observer jest techniczny, surowy i daje poczucie niemal całkowitego zniknięcia w terenie.
To nie jest sprzęt, który wygrywa czystą kalkulacją. Kupuje się go wtedy, gdy dokładnie wiadomo, dlaczego zwykły namiot nie jest tym, czego szukamy podczas krótkich wypadów.
To schronienie dla tych, którzy nie chcą budować obozu. Chcą po prostu wejść, zapiąć zamek i nie rzucać się w oczy.

Wejdź, zasuń zamek, przeczekaj noc i nie rzucaj się w oczy.


Test komentarza
Test